Menu Zamknij

Kastracja bezdomnych zwierząt – okrucieństwo czy ratunek?

Kastracja bezdomnych zwierząt – okrucieństwo czy ratunek?

Widzisz bezdomnego kota w okolicy i zastanawiasz się, czy kastracja to humanitarne rozwiązanie, czy ingerencja, która może mu zaszkodzić? To naturalne wątpliwości. Kastracja bezdomnych zwierząt budzi sprzeciw u osób, które kojarzą ją z pozbawianiem wolności lub cierpieniem – tymczasem to najbardziej etyczny sposób, by zatrzymać lawinę bezdomności i poprawić jakość życia kotów wolno żyjących. Oto konkretne odpowiedzi na Twoje obawy.

Czy kastracja to krzywda dla bezdomnego kota?

Zabieg trwa 15-20 minut, zwierzę jest pod narkozą i nie czuje bólu. Po trzech dniach kot wraca do pełnej sprawności – bez cierpienia, które towarzyszyłoby ciąży, porodowi w mrozie czy walkom o samicę. Najczęstszy mit mówi, że kastracja „odbiera kotu naturalność”. W rzeczywistości kocury nienaznaczone terytorialnie żyją o 3-5 lat dłużej, bo nie biorą udziału w krwawych bojkach ani nie wędrują kilometrami w poszukiwaniu partnerki – narażając się na wypadki, choroby i wycieńczenie.

Sterylizowana kotka unika ropomacicza – infekcji, która bez leczenia (kosztującego 1500-2500 zł) jest śmiertelna w 80% przypadków. Znam historię kotki z kolonii przy blokowisku w Katowicach: trzykrotnie rodziła mioty po 5-6 kociąt, każdy schudła do kości, a ostatni poród zakończył się sepsą. Wolontariusze znaleźli ją ledwo żywą pod śmietnikiem. Sterylizacja rok wcześniej uratowałaby jej życie – i życie 15 kociąt, z których większość padła z głodu lub trafiła pod samochody.

A jeśli martwisz się, że kot po kastracji będzie cierpiał – zapytaj weterynarza o protokół przeciwbólowy. Standardem jest podanie ketoprofenu na 3 dni, co całkowicie eliminuje dyskomfort. Możesz też poprosić o dłużej działający lek (meloksykam w iniekcji), który działa przez 5 dni.

Przeczytaj też  Jakie ptaki wracają do Polski na wiosnę

Jak wygląda kastracja bezdomnego kota krok po kroku?

Nie musisz łapać kota w pułapkę i wieźć do lecznicy na własną rękę. Większość fundacji prowadzi programy TNR (Trap-Neuter-Return): chwytanie, kastracja, powrót. Zgłaszasz kolonię bezdomnych kotów, wolontariusze przyjeżdżają z pułapkami, przewożą zwierzęta do weterynarza, a po zabiegu – zwykle następnego dnia – wypuszczają je z powrotem w miejsce, gdzie żyją.

Oto harmonogram standardowej akcji TNR:

  1. Dzień 1 (wieczór): Złapanie kota w pułapkę z jedzeniem, transport do lecznicy.
  2. Dzień 2 (rano): Badanie, znieczulenie, zabieg (15-20 min), obserwacja po narkozie (4-6 godzin).
  3. Dzień 2 (wieczór) lub Dzień 3 (rano): Wypuszczenie w tym samym miejscu – kot ma przyciętą końcówkę ucha (oznaczenie, że jest wykastrowany).

Koszty? Zero złotych dla Ciebie, jeśli zgłosisz się do programu gminnego lub fundacji. W Krakowie, Wrocławiu czy Gdańsku gminy dotują 100% kosztów kastracji kotów wolno żyjących. W mniejszych miastach fundacje pokrywają 70-80%, a właściciel zwierzęcia dopłaca 50-100 zł.

Moja rada – jeśli nie możesz złapać kota samodzielnie, nie próbuj na siłę – kot zestresowany może Cię ugryźć lub uciec na wiele dni. Fundacje mają doświadczenie i sprzęt (pułapki klatki, rękawice), które minimalizują stres zwierzęcia. Lista fundacji prowadzących programy TNR w Twoim mieście jest dostępna na stronie ratujemyzwierzaki.pl.

Co się dzieje z populacją bezdomnych kotów bez kastracji?

Jedna para kotów może dać początek nawet tysiącom potomków w ciągu 5 lat – jeśli każdy miot przeżyje i rozmnoży się dalej. W praktyce większość kociąt umiera z głodu, chorób lub pod kołami samochodów, ale nawet przy 20% przeżywalności mamy lawinę bezdomności. Kolonia 10 kotów w ciągu roku może się podwoić, a w ciągu trzech – osiągnąć 50-60 osobników.

Bez kastracji bezdomne koty żyją krócej i gorzej: ciągłe ciąże wyczerpują organizm kotek, walki terytorialne kocurów przenoszą FIV (koci AIDS) i FeLV (kocią białaczkę), a stres związany z przeludnieniem prowadzi do agresji i konfliktów z mieszkańcami. W Łodzi przeprowadzono badanie kolonii kotów przy osiedlu Retkinia: przed programem TNR średnia długość życia kota wynosiła 2,5 roku, a po trzech latach regularnych kastracji – 5,5 roku. Populacja ustabilizowała się na poziomie 15 osobników zamiast 40-50, a mieszkańcy przestali zgłaszać skargi na hałas i smród.

Przeczytaj też  Długowieczność Żółwi

Kastracja to nie walka z kotami – to zarządzanie populacją w sposób, który chroni zarówno zwierzęta, jak i ludzi. Alternatywą jest albo masowe uśpianie (nieetyczne i nieskuteczne – nowe koty zajmują puste terytorium w ciągu tygodni), albo tolerowanie cierpienia setek zwierząt.

Opublikowano wFlora&Fauna

Podobne wpisy